Jesteś niezalogowany
NOWE KONTO

Polski Deutsch

      Zapomniałem hasło/login


ä ß ö ü ą ę ś ć ł ń ó ż ź
Nie znaleziono żadnego obiektu
opcje zaawansowane
Wyczyść




Pałac Samborowice, Samborowice
maras - Administrator: Zapraszamy Ciebie do nas. Tutaj też można dodawać współczesne zdjęcia pałacu :))
Dom nr 1-1b, Boreczek
mietok - Administrator: Zmniejszyłem fotkę do regulaminowego rozmiaru tj . 1600 pix na dłuższym boku. Zdjęcie dodałeś za duże, bo miało 5120 pix na dłuższym boku. Teraz jest już....ok :)
Przedszkole Miejskie, ul. Sikorskiego Władysława, gen., Strzelin
Popski: Dziękuję.
Wydarzenia w Rynku, pl. Rynek, Strzelin
mietok - Administrator: Jeszcze ciepłe fotki...... :)
Kamieniołom - I (Główny), Strzelin
mietok - Administrator: Ciekawa relacja filmowa:
Zielenice
Greg74: Po prawej stronie przy stawie znajdowala sie mala remiza strażacka.

Ostatnio dodane
znaczniki do mapy

Przemek (NR)
MacGyver_74
MacGyver_74
MacGyver_74
MacGyver_74
MacGyver_74
TW40
Tony
TW40
MacGyver_74
TW40
TW40
maras - Administrator
maras - Administrator
MacGyver_74
MacGyver_74
MacGyver_74
MacGyver_74
MacGyver_74
MacGyver_74
TW40

Ostatnio wyszukiwane hasła


 
 
 
 
Wspomnienia dawnego mieszkańca Strehlen, Fritza Mosesa. Część 5
W tłumaczeniu z niemieckiego: Violetta Misa-Pachut
Autor: mietok - Administrator°, Data dodania: 2015-12-13 14:17:58, Aktualizacja: 2015-12-13 14:17:58, Odsłon: 1350

Ciąg dalszy (5) wspomnień z książki Fritza Mosesa.

Na początku 1940 roku mój ojciec podarował mi owczarka niemieckiego. Pies przybył do mnie pociągiem ekspresowym w drewnianej skrzynce. Pochodził ze specjalnej hodowli psów rasowych i zgodnie z drzewem genealogicznym nazywał się Bendix (z Wąwozu Traugott). Miał tylko 4 tygodnie i jeszcze nie wyglądał jak owczarek. Zawojował serca wszystkich członków naszej rodziny. Bendix został moim ukochanym kompanem i przyjacielem. Szczególnie dumny byłem z tego, że po odbyciu 4 - tygodniowego szkolenia w szkole policyjnej we Wrocławiu pies reagował bezbłędnie na komendy i stał się moim ochroniarzem. Tym bardziej było mi smutno, gdy pod koniec 1942r. Bendix został zarekwirowany przez Wermacht. Zanim musiałem go oddać, miał zostać zbadany pod kątem przydatności dla armii, m.in. odporności na huk wystrzałów i eksplozji. Chciałem go do tego przygotować. Z własnoręcznie wykonaną petardą goniłem go po boisku sportowym na Altstadt (przy obecnej ulicy Staromiejskiej).


 

Boisko w kompleksie sportowym przy dawnej Altstadt, a obecnej ulicy Staromiejskiej.


Pies wpadł w panikę, gdy padły pierwsze strzały. Miałem więc nadzieję, że nie będzie nadawał się do służby wojskowej. Niestety kilka dni później musieliśmy go oddać. Martwiliśmy się o niego, bo krążyły pogłoski, że zarekwirowane psy muszą z ładunkami wybuchowymi na plecach przekradać się w pobliże czołgów nieprzyjaciela.Nie wiem czy to była prawda. W tym czasie zaczęły krążyć pierwsze pogłoski o tajnej broni w postaci zdalnie sterowanych pocisków o nazwie Goliat, używanych przeciwko rosyjskim czołgom. Krążyło takie powiedzenie, że wojna skończy się po zastosowaniu pocisków V-375. Ale jak na razie wojna trwała. Jak wielu innych i my również wierzyliśmy w propagandowe zapewnienia o zwycięstwach naszej armii. Moi rodzice jednak widzieli rzeczy bardziej realistycznie. Nie oddawali już dziennego utargu z piekarni do banku, tylko gromadzili pieniądze w domu. Piekarnia ojca zaczęła piec chleb z przedłużonym do 6 miesięcy terminem ważności. Sprzedawaliśmy go duże ilości, głównie tym którzy opuszczali miasto i podejmowali się długich podróży w celu znalezienia bezpiecznego miejsca. Moja matka opuściła Strzelin z moją 9 - letnią siostrą w styczniu 1945r. i udała się do Bolesławca. Ja pozostałem jeszcze w Strzelinie z moim ojcem. Matka wzięła do swojej torebki 80 000 marek i dużą ilość chleba - sucharów, nazywanego chlebem podróżnym. Dzięki jej zapobiegliwości nasza rodzina nie musiała obawiać się głodu, zwłaszcza po reformie walutowej w 1948r. W pierwszych dniach stycznia 1945r. odbyło się w Strzelinie 4 - dniowe szkolenie przyszłych oddziałów Volksturmu. Zgodnie z rozkazem Hitlera wszyscy mężczyźni w wieku od 16 do 60 lat zobowiązani byli zgłosić się na szkolenie. Mimo, że nie miałem jeszcze 16 lat i mnie objął ten obowiązek. Wcześnie rano z wieloma innymi mężczyznami zebraliśmy się na placu sportowym (bei Skipin) na Starym Mieście (Altstadt) (Chodzi tu o obecne tereny OSiR-u przy ul. Staromiejskiej) i tam uczyliśmy się obsługi karabinu 98k, panzerfausta, pistoletu maszynowego i karabinu maszynowego MG 42.


 

Dawna strzelnica w kompleksie sportowym przy dawnej Altstadt, a obecnej ulicy Staromiejskiej.


Jak można zaledwie w 4 dni opanować te umiejętności? I tak wydaje mi się, że radziłem sobie całkiem nieźle. Byłem jednym z najlepszych w strzelaniu. Całe szczęście, że nigdy nie byłem zmuszony do udowodnienia swoich umiejętności. Razem ze mną szkolenie odbywał praktykant z piekarni mojego ojca, który nosił pseudonim Just. On również był z rocznika 1929 i był już objęty szkoleniem. W lutym 1945r. skończyłem 16 lat i czekałem tylko na powołanie. Wówczas mój ojciec wpadł w furię. Zdecydował, że moje miejsce jest przy matce w Bolesławcu. I tam zostałem wysłany. To uchroniło mnie przed udziałem w wojnie. W Bolesławcu zgromadziła się cała moja rodzina: moja matka, siostra Ruth, ciocia, kuzyni mojego ojca, jego brat. Sam ojciec pozostał jednak w Strehlen pilnując piekarni i domu. Stamtąd wyjechaliśmy do mojej cioci do Drezna i zamieszkaliśmy w jej dużym mieszkaniu przy ulicy Gorlitzer Strasse.

cdn


Tłumaczenie:  Violetta Misa-Pachut

Serdeczne podziękowania dla Pani Violetty za  udostępnienie tekstu na stronie: http://dolny-slask.org.pl/

mietok - Administrator


/ / /
mietok - Administrator | 2015-12-13 21:15:07
Polecam też poprzednie części.
netha | 2015-12-27 19:44:39
Przeczytałam wszystkie części i niecierpliwie czekam na ciąg dalszy....