Jesteś niezalogowany
NOWE KONTO

Polski Deutsch

      Zapomniałem hasło/login


ä ß ö ü ą ę ś ć ł ń ó ż ź
Nie znaleziono żadnego obiektu
opcje zaawansowane
Wyczyść




Pałac Samborowice, Samborowice
maras - Administrator: Zapraszamy Ciebie do nas. Tutaj też można dodawać współczesne zdjęcia pałacu :))
Dom nr 1-1b, Boreczek
mietok - Administrator: Zmniejszyłem fotkę do regulaminowego rozmiaru tj . 1600 pix na dłuższym boku. Zdjęcie dodałeś za duże, bo miało 5120 pix na dłuższym boku. Teraz jest już....ok :)
Przedszkole Miejskie, ul. Sikorskiego Władysława, gen., Strzelin
Popski: Dziękuję.
Wydarzenia w Rynku, pl. Rynek, Strzelin
mietok - Administrator: Jeszcze ciepłe fotki...... :)
Kamieniołom - I (Główny), Strzelin
mietok - Administrator: Ciekawa relacja filmowa:
Zielenice
Greg74: Po prawej stronie przy stawie znajdowala sie mala remiza strażacka.

Ostatnio dodane
znaczniki do mapy

TW40
MacGyver_74
TW40
TW40
maras - Administrator
maras - Administrator
MacGyver_74
MacGyver_74
MacGyver_74
MacGyver_74
MacGyver_74
MacGyver_74
TW40
MacGyver_74
StaSta
StaSta
Władysław Sikora
t.ziemlicki@wp.pl
t.ziemlicki@wp.pl
maras - Administrator
maras - Administrator

Ostatnio wyszukiwane hasła


 
 
 
 
Wspomnienia dawnego mieszkańca Strehlen, Fritza Mosesa. Część 4
W tłumaczeniu z niemieckiego: Violetta Misa-Pachut
Autor: mietok - Administrator°, Data dodania: 2015-11-07 18:04:55, Aktualizacja: 2016-01-24 13:18:50, Odsłon: 1475

Ciąg dalszy (4) wspomnień z książki Fritza Mosesa.

Mimo, że Strzelin był oddalony od Ziemi Kłodzkiej i uroczych terenów górzystych, to jednak posiadał wiele urokliwych miejsc, pozwalających na organizację bliższych spacerów i dalszych wędrówek. Szczególnie miło wspominam piesze wyprawy na Gromnik (Rummelsberg), najwyższy szczyt naszych okolic. Kiedy wracam pamięcią do czasów mojego dzieciństwa i młodości, doceniam jak bardzo to był dla mnie dobry czas. Nie było radia, telewizji, nie wspominając o samochodach czy autobusach. Nieliczni posiadali Landauery (rodzaj karety). O pojazd moich rodziców dbał, nieustannie go polerując, Pan Romelt. Odbywaliśmy nim wiele przejażdżek po okolicy, docierając nawet do Głubczyc, gdzie, pamiętam zajadaliśmy się najlepszymi wiśniami, jakie jadłem w swoim życiu.


Zdjęcie nr 
Zdjęcie nr 

Okolice Gromnika jak i sam Gromnik były celem okolicznej ludności do wypadów poza miasto. Nie gardzili też mieszkańcy Wrocławia w odwiedzaniu tej okolicy.


W samym Strzelinie również było wiele atrakcji. W niedzielne popołudnie, spacerkiem można było iść na piwo do restauracji Marienberg, puszczać latawce na okolicznych wzgórzach, iść na boisko do Gęsińca lub po półgodzinnym spacerze dotrzeć do Gościęcic Średnich do restauracji Flegersa i w drodze powrotnej zajrzeć do Bohmischen Baude (Czeskiej świetlicy). Kto miał jeszcze dość siły mógł ruszyć w dalszą drogę i po ponadgodzinnym marszu dotrzeć na Gromnik, gdzie przez wiele długich lat gospodynią tamtejszej restauracji była Pani Pusch. Należy również wspomnieć o dwóch niezwykle popularnych i lubianych miejscach w okolicach Strzelina. Były to domy Barborsick w Szczawinie i Grindt w Chociwelu. Ich właściciele byli bardzo gościnni. Można tam było w niedzielne popołudnie napić się kawy, zjeść pyszne ciastko i posiedzieć w zacienionym ogrodzie.


Zdjęcie nr 

Marienberg i Bergschänke.

Zdjęcie nr 

Gościecice i restauracja Flegersa.

Zdjęcie nr 

W drodze powrotnej można było zajrzeć do Bohmischen Baude.


Kto miał ochotę mógł wędrować jeszcze dalej. Było ku temu wiele możliwości, np. do Henrykowa (Heinrichau), gdzie znajdował się piękny klasztor lub do Ziębic (Munsterberg), albo do Kamieńca Ząbkowickiego (Kamenz), gdzie można było podziwiać zamek z czterema wieżami. Szczególnie jednak piękną i pouczającą wycieczkę można było odbyć na Ślężę (Zobten), gdzie mijane góry, lasy i słynne źródła mineralne sprzymierzyły się idealnie w wielkiej symfonii przyrody.


Zdjęcie nr 
Zdjęcie nr 

Wędrując tak po wzgórzach strzelińskich można było odpocząć przy źródle Cyryla i napić się krystalicznej zimnej wody.


Wielu starszych przedwojennych mieszkańców Strehlen na pewno pamięta, że nasze rodzinne miasto było przez wiele lat miejscem postoju, w okresie zimy, popularnego cyrku wędrownego. Tu "stacjonował" wielki namiot i stąd wyruszano na wędrówki po całych Niemczech, docierając także do krajów skandynawskich. Właścicielami cyrku byli bracia Adolf i Leopold Strassburger. Na czas postoju w Strehlen właściciele zatrzymywali się w jednym z hoteli. Był to hotel Reichsadler (Orła Cesarskiego). Znajdował się on przy obecnej ulicy Kościelnej, na pustym obecnie placu przed browarem, nieopodal pałacu księżnej Radziejowskiej. Dzikie zwierzęta oraz konie właściciele trzymali na terenie "Reitbahn" (ujeżdżalni), obok restauracji Zenau na ulicy Frankensteinerstrasse (Ząbkowickiej). Wykorzystywali także pozostawione przez huzarów ("Braunen Husaren") stajnie i inne pomieszczenia gospodarcze. Zaś wielki namiot stał rozstawiony przez całą zimę na placu przy gazowni (Dzierżoniowska), dokładnie za obecnym "Okrąglakiem".


Zdjęcie nr 

Tu z prawej strony, widać plac (stoi karuzela) na którym zimował Cyrk Strassburgera.

Zdjęcie nr 

Pokaz Cyrku Strassburgera przed wyruszeniem w trasę na krętych uliczkach zwartej zabudowy miasta.


W tym czasie zaczęły być popularne cyrki z trzema arenami, na których widz z zapartym tchem śledził różne akrobacje i sztuczki. Dla nas dzieci to było wspaniałe uczucie, gdy nadchodził czas premiery i mogliśmy wreszcie usiąść pod wielką kopułą i obserwować spektakl rozgrywający się na naszych oczach. Podziwialiśmy układy taneczne złożone z setek koni przybranych w różnokolorowe ozdoby, dosiadanych przez córki Adolfa Strassburgera, podczas gdy jego żona trenowała słonia Jumbo, który  z wdziękiem podnosił wielki pień i wykonywał różne sztuki. Tresowano także lwy, tygrysy, lamy oraz mistrzów żonglowania piłkami - lwy morskie. Akrobaci pochodzili z wielu odległych krajów: Azji, Afryki. Byli wśród nich Chińczycy i Arabowie z długimi warkoczykami. Z wdziękiem wykonywali najtrudniejsze sztuczki i akrobacje, np. piramidę wykonaną przez 40 mężczyzn.

CDN


Tłumaczenie:  Violetta Misa-Pachut

Serdeczne podziękowania dla Pani Violetty za  udostępnienie tekstu na stronie: http://dolny-slask.org.pl/

mietok - Administrator


/ / /
maras - Administrator | 2015-11-07 18:18:20
Świetne!!
mietok - Administrator | 2015-11-07 18:51:41
Polecam też, wcześniejsze części :)